HOME Witamy na stronie Stada Ogierów w Klikowej
  DZIERŻAWA
 OFERTA
 WYSTAWY
 POKAZY
 SPORT
 POWOZY
 HISTORIA
 
Opis wg Zigniewa Prusa-Niewiadomskiego:

W ciągu ostatnich trzydziestu lat Stado, dosłownie z niczego, dorobiło się największego po Łańcucie zbiorów pojazdów konnych w Polsce. Cała kolekcja liczy 41 obiektów oraz wiele kompletów uprzęży. Powstała ona staraniem nieżyjącego już inż. Adama Niedziałkowskiego, dyrektora Stada,
a zgromadzone tu pojazdy przedstawiają sobą wielką różnorodność i niemal pełny przekrój tego, co się w Polsce działo w przeciągu ostatnich stu lat. Położenie geograficzne przesądziło, że znajduje się tu sporo obiektów z kręgu wytwórczości powoźniczej dawnej monarchii austro-węgierskiej.
Ale są i wyroby berlińskie czy wielkopolskie.
Z pojazdów komunikacyjnych i wyjazdowych zgromadzono: lando, karetę-coupe, trzy powozy typu mylord i powozik jesionowy.
Zarówno lando wrocławskiej firmy Wildin, jak i kareta-coupe raciborskiej filii fabryki Schusstala mają typowe cechy bardzo w Niemczech popularnych i dość często spotykanych w miastach pojazdów komunikacyjnych. Nie grzeszą zbytnio urodą, zwłaszcza lando, które swymi kanciastymi kształtami
i niezbyt elegancką sylwetką zdradza małomiasteczkowy, niemiecki gust. Nie możemy bowiem zapominać, że w Niemczech "landauery" to jedne z najpowszechniejszych dawniej środków lokomocji, szczególnie lubiane w małych miastach.
W innych krajach landa służyły do bardziej prezentacyjnych funkcji i te mają sylwetki zupełnie inne.
Bardzo ciekawym obiektem w tej grupie jest praski fiakier, produkt firmy Klubal i Ska w Pradze, który jest znakomitym przykładem wiedeńskiego stylu dorożek. Wachlarze drewniane, buda
z dodatkowym okapem, cała tapicerka z czarnej skóry, koła dość masywne na gumowych bandażach oto charakterystyczne cechy tego pojazdu. Końmi w uprzęży szorowej powoził rozparty fiakier zawsze w czarnym meloniku.


Fiakier praski. Klubal i Ska, Praga, 1. ćwierć XX w.
Fot. Z. Raplewski

Dwa powozy - mylordy są produkcji austriackiej i niemieckiej, ale na specjalną uwagę zasługuje jesionowy powozik polskiej produkcji. Wykonała go wytwórnia o nazwie "Zakład Powozów i Bryczek A. Sutowicz Kielce, Starowarszawska 53". Mały, bardzo zgrabny, typowo polski w stylu, osadzony na stosunkowo niskich (68 i 86 centymetrów średnicy) kołach, jest przykładem rodzimej wytwórczości prowincjonalnej i rodzimych gustów. Cały w kolorze naturalnego jesionu, z brązową skórzaną tapicerką i juchtową budą, stanowi bardzo interesujący obiekt.


Powozik A Sutowicz, Kielce, okres międzywojenny
Fot. Z. Raplewski

Stado dysponuje aż pięcioma bryczkami. Poza jednym wyjątkiem wyrobu Bogajewicza, pozostałe wykonane są bądź to w samym Tarnowie, bądź to w najbliższej okolicy. Są bardzo do siebie podobne; mają szerokie koziołki, zaokrąglone oparcia siedzeń, przybliżoną formę bocznych wachlarzy i korbowo-klockowe hamulce. Jeden z egzemplarzy ma okucia z nierdzewnego metalu.
Bryczka nie mieszcząca się w tej grupie, szósta w kolekcji, to autentyczna bryczka węgierska pochodząca z Budapesztu, która trafiła do Klikowej z Łącka nowosądeckiego. Jej charakterystyczną cechą są ażurowe oparcia siedzeń toczonych tralek, płaski kształt nadwozia, wysokie zawieszenie
i forma wachlarzy. Jest jedynym takim egzemplarzem w naszym kraju.


Bryczka węgierska. Nieokreślona wytwórnia, Budapeszt, 2 połowa XX w.
Fot. Z. Raplewski

Wśród pojazdów przeznaczonych dla zawodników w konkurencji powożenia trzeba wymienić przede wszystkim faeton. Wyjątkowość tego egzemplarza polega na tym, ze jest jedynym u nas jak dotąd faetonem z budą. Ponadto ma rzadko spotykany hamulec korbowo-klockowy przy ławce dla służby. Dziś taki pojazd nie był by do zawodów dopuszczony, gdyż pod groźbą eliminacji hamulca używać może wyłącznie zawodnik. Istnieje prawdopodobieństwo, że jest to produkcja paryska.

Innym obiektem z Klikowej, budzącym szczególne zainteresowanie, jest czterokołowy dokart znakomitej firmy E. Zimmermanna z Poczdamu pod Berlinem. Na tabliczkach firmowych i na plakietkach tej fabryki zaznaczano, że to Konigliche Hofwagen Fabrik, a wszystkie pojazdy były numerowane. Nadwozie dokartu jest tak skonstruowane, że podnóżem tylnego siedzenia (tyłem do kierunku jazdy) jest otwierana klapa jego skrzyni. Siedzenia, dla wygody jadących, w miarę potrzeby dają się przesuwać ku tyłowi lub przodowi. Ten egzemplarz wyposażony jest w białe gumy na kołach. W okresie między wojennym było to modne, białe gumy dodawały szyku i jako ekstra wyposażenie były dodatkowo płatne. W istocie podkreśla to urodę pojazdu. Dokart jest tym cenniejszy, że pochodzi ze znakomitej powozowni ks. Donnersmarcków ze Świerklańca, niemieckich magnatów, do 1945 roku dysponujących w swoich stajniach pierwszorzędnymi końmi, bardzo bogatymi uprzężami i ponad setką pojazdów znakomitych firm powoźniczych.


Dokart czterokołowy. E.Zimmerman, Berlin, 20 lata XX w.
Fot. Z. Raplewski

Drugi czterokołowy dokart, udany model firmy Bogajewicza, to pojazd bardzo przydatny do konkursu jazdy z przeszkodami przeszkodami i do ujeżdżania, o zgrabnej i lekkiej sylwetce, nadwoziu ozdobionym ażurowymi poręczami siedzeń z toczonych tralek.


Dokart czterokołowy. M.Bogajewicz, Pniewy, 3 ćwierć XX w.
Fot. Z. Raplewski

Inny w Klikowej model tej samej firmy został zaczerpnięty z katalogu nie istniejącej już fabryki Gąsiorowskiego z Lublina. Była to znana wytwórnia, zwłaszcza przed pierwszą wojną światową. Zaopatrywała ona nie tylko Polskę centralną, pozostawiła kilka całkowicie oryginalnych i udanych modeli . Właśnie jeden z nich, zaadaptowany do dzisiejszych potrzeb sportowych, odtworzył
inż. Bogajewicz i nazwał go "Olimpic".
Pojazd ma charakter polskiej bryczki, ale przecież bryczką w całym tego słowa znaczeniu nie jest, natomiast znakomicie się nadaje się do węgierskiego stylu uprzęży szorowej.
Następna grupa pojazdów to trzy wózki krakowskie. Są to jak przystało, wózki wasągowe, których żeberkowany kadłub nadwozia poszyty jest koszem. Jeden posiada plecionkę z wikliny, drugi z łyka jesionowego, a trzeci z korzenia jałowca. Mamy wśród nich okazy z siedzeniami stałymi
i siedzeniami zawieszonymi na pasach. Dwa są na żelaznych obręczach, a jeden na masywnych gumowych uchwytach (bandażach). Lekkie i zgrabne pojazdy, widywane często na drogach
i jarmarkach wiejskich w południowych i wschodnich regionach naszego kraju, to typowe obiekty w naszym polskim rodzimym stylu. Dziś to zabytek bardzo cenny i wiele mówiący o polskiej kulturze materialnej. Taki wózek z końmi w krakowskich chomątach to pyszny dziś widok dla chłonnych oczu.


Wózek krakowski. Nieokreślony warsztat wiejski, 2 ćwierć XX w.
Fot. Z. Raplewski

W grupie pojazdów spacerowych zwróćmy uwagę na pojazd o nieprecyzyjnej nazwie diuk(duc).
W polskiej terminologii dla takich pojazdów nie mamy odpowiednika. Niemcy nazywają go "Selbsfabfer", a był czas , że w Wielkopolsce używano określania "samojezd" lub czasami "parkowiec" (od Parkwagen). Ten egzemplarz jest szczególnie urodziwy i sprawia wrażenie niezwykłej lekkości, zwłaszcza że oparcia siedzenia są ażurowe z toczonych tralek, wypełnione przypinaną tapicerką. Pojazd to o tyle wygodny, że nadaje się zarówno do uprzęży chomątowej w stylu angielskim, jak i uprzęży szorowej dla jednego lub pary koni. Jest produkcji niemieckiej, ale bliżej nie określonej.
Dwa wolanty znakomicie ilustrują podobieństwo produkcji niemieckiej i wielkopolskiej oraz wpływy niemieckie na polskie powoźnictwo. Jeden z egzemplarzy to wyrób firmy Schusstala, o której już była mowa, drugi zaś jest produktem fabryki braci Waberskich z Gniezna. Ten ostatni jest zdecydowanie zgrabniejszy. Charakterystyczne nadwozie wolantu chętnie używane było na polskiej, przeważnie dworskiej wsi.
Szczególną uwagę skupia inny spacerowy pojazd w Klikowej, którego nietypowe nadwozie jest jakby skrzyżowaniem bryki myśliwskiej z brekiem typu szaraban. Być może był on używany na polowania. Pojazd ciężki w zasadzie czterokonny, zbudowany ze smakiem, przystosowany do dżentelmeńskiego powożenia, przy udziale dwóch luzaków, jak dawniej mówiono groomów, dla których miejsce było na tylniej ławce, tyłem do kierunku jazdy. Jest on wytworem znanej firmy Neuss z Berlina i ma typowe dla produkcji niemieckiej koła o dwóch dzwonach. Egzemplarz klikowski pochodzi albo z Gumnisk, albo z powozowni hr. Gotza z Okocima.
Następnym, niecodziennym i równie trudnym do sklasyfikowania i nazwania pojazdem spacerowym jest wytwór Neussa. Chodzi tu o dużą brykę spacerową, której niezwykłość polega nie tylko na niespotykanych rozwiązaniach konstrukcyjnych, lecz także na wystroju; bowiem poza wszystkimi tablicami także wachlarze są tu mahoniowe, co stanowi dużą rzadkość. Ten pojazd pochodzi
z Olesna.


Bryka spacerowa. J.Neuss, Berlin, prawdopodobnie 1 ćwierć XX w.
Fot. Z. Raplewski

Wśród pojazdów fabrykacji niemieckiej należy jeszcze zwrócić uwagę na sulkę - dwukołowy pojazd ćwiczebny do zajeżdżania koni, czyli do uczenia pracy w zaprzęgu. Mamy ich w Polsce wiele,
a obecnie wyrabia się je na rowerowych kołach i używa do wyścigów kłusaków. Egzemplarz tu przedstawiony ma szczególnie ciekawe koła o niezwykłej lekkości i wytrzymałości, wykonane są bowiem z drewna hikorowego. Nadwozie sulki składa się jedynie z małego siedzenia i podnóża dla powożącego.
Na koniec należy się przyjrzeć w Klikowej małej bryczuszce o płytkiej skrzyni i kwadratowym siedzisku dla czterech osób, siedzących do siebie plecami. Takich lub podobnych bryczek chętnie używano na Kresach Wschodnich tam nosiły one nazwę patelni. Tutejszy egzemplarz jest szczególnie urokliwy, gdyż siedzenie ma pokryte łaciatą, czarno-białą skórą z cielaka.
W Klikowej jest też pięcioro sań. Najciekawsze z nich to niskie sanie polskie, których pochodzenie jest niejednoznaczne. Według jednej wersji mamy tu do czynienia z saniami wykonanymi na zamówienie Stadniny Koni w Albigowej, druga zaś powiada, że sanie pochodzą z Szepietówki. Tak czy inaczej należały kiedyś do rodziny Potockich i reprezentują wzorzec z żebrowanym nadsaniem nisko zawieszonym, z szerokim tylnym siedziskiem dla dwóch osób i małym koziołkiem dla stangreta. Sanie te są w kolorze jesionowego drewna z ciemniejszym flisem, do zaprzęgu wymagają uprzęży szorowej z janczarkami na szyjach koni.

W szorowni w Klikowej przechowuje się parę i czwórkę uprzęży chomątowej krakowsko-podhalańskiej, a więc tej bardzo zdobnej i suto nabijanej wszelkiego typu puklami i ćwiekami. Oprócz nich mamy tu m.in. jedną parę chomąt w stylu angielskim, komplet paro-, cztero-, i pięciokonny uprzęży szorowej z brązowego blanku oraz podobne komplety z czarnej skóry blankowej. Osobliwością jednak jest uprząż czterokonna w stylu bałagulskim, będąca wierną kopią oryginalnej uprzęży, zachowanej do tej pory w Janowie Podlaskim.
Na uwagę również zasługuje uprząż do zaprzęgu trojki rosyjskiej, wykonana współcześnie. Jest to ten rodzaj, w którym środkowy kłusak ma na sobie chomąto z dugą, a konie orczykowe są zaprzężone w szleje. Bardzo bogata uprząż i bardzo pracochłonna w wykonaniu.


Uprząż w stylu krakowsko- podhalańskim. Nieokreślony warsztat wiejski, 70 lata XX w.
Konie rasy huculskiej
Fot. Z. Raplewski

do góry